07.

Cyfrowy bliźniak

Spotkanie z własnym sobowtórem zawsze wywołuje dyskomfort. Człowiek z natury dąży do unikalności, tymczasem technologia zafundowała nam świat pełen cyfrowych klonów. I nie chodzi tylko o zaawansowane awatary AI, ale o coś, co widzimy codziennie - o interfejsy aplikacji, które zaczęły wyglądać dokładnie tak samo.

Włączając aplikację bankową, zamawiając jedzenie w restauracji czy kupując bilet, coraz częściej mam wrażenie, że choć zmieniło się logo na górze ekranu, wciąż widzę dokładnie ten sam produkt. Szare tło, te same zaokrąglone kafelki, bliźniaczy układ dolnej nawigacji i ten sam font. Cyfrowy świat stał się do bólu powtarzalny. W imię użyteczności zabiliśmy tożsamość marek.

Jak do tego doszło? Przez lata w branży UX bezrefleksyjnie powtarzaliśmy, że interfejs ma działać po cichu, gładko i bez angażowania uwagi. Mieliśmy ułatwiać życie, więc wygładziliśmy wszystkie krawędzie. Sięgnęliśmy po te same wytyczne Apple i Google, usiedliśmy do tych samych bibliotek w Figmie i zaczęliśmy masowo produkować produkty, które różnią się od siebie wyłącznie odcieniem głównego koloru w Design Systemie.

Rzecz w tym, że w tym pędzie do idealnej użyteczności wylaliśmy dziecko z kąpielą. Kiedy proces staje się w 100% przewidywalny i pozbawiony jakiegokolwiek charakteru, marka przestaje istnieć w świadomości klienta. Staje się wymienna. Użytkownik nie buduje relacji – on po prostu „załatwia sprawę” w bezdusznej machinie cyfrowej. A gdy na rynku pojawia się konkurent z identycznym interfejsem, jedynym kryterium wyboru staje się cena, a nie przywiązanie do doświadczenia.

Tworzenie dojrzałego UX nie polega na ślepym kopiowaniu wzorców i wtapianiu się w tło. Prawdziwe wyzwanie zaczyna się wtedy, gdy potrafisz spełnić standardy dostępności i użyteczności, a jednocześnie wpleść w interfejs własny charakter - akcent, unikalny język komunikacji czy subtelny detal, który sprawia, że użytkownik wie, z kim rozmawia.

Lepszy interfejs to nie ten, który wygląda jak każdy inny na rynku. Lepszy to ten, który załatwia problem użytkownika, dając mu przy tym poczucie, że obcuje z czymś przemyślanym, żywym i wyjątkowym.

Czas wyjść z ery cyfrowej matrycy i zacząć na nowo projektować markowe doświadczenia. Nie powtarzajcie utartych schematów, nawet jeśli się sprawdzają. Starajcie się być choć odrobinę inni, bo tylko wtedy nasza praca będzie miała sens i zostanie dostrzeżona.