Czy to jest już moment żeby się bać? Czujesz na plecach oddech AI? Zapewne tak, ale UX Designerzy czują go już jakiś czas. Nie natarczywie, ale AI dotyka naszej pracy po cichu. Sztuczna inteligencja nie weszła do branży z wielkim hukiem. Weszła cicho, sukcesywnie zabierając kolejne klocki z codziennego warsztatu projektanta.
Gdyby uczciwie przyjrzeć się obecnej sytuacji, to AI już teraz przejmuje obszary, które jeszcze niedawno stanowiły chleb powszedni wielu zespołów. Na podstawie jednego promptu potrafi wygenerować gotowy layout złożony z komponentów, umieścić wszystko w Design Systemie, zmieniając dwa dni pracy w kilkanaście, czy kilkadziesiąt sekund oczekiwania. Bezmózgie klepanie makiet i odtwarzanie utartych schematów po prostu przestaje być potrzebne. Podobnie dzieje się w badaniach. Analiza setek godzin nagrań, transkrypcje wywiadów czy wyciąganie głównych punktów zapalnych z ankiet dzieją się dziś niemal w czasie rzeczywistym. Co więcej, pierwsze hipotezy czy architekturę informacji coraz częściej testuje się na syntetycznych persona-botach, zanim w ogóle zaprosi się do badania żywego człowieka.
Rzemiosło gwałtownie tanieje. Rynek po prostu nie będzie już potrzebował trzech osób do przerysowywania ekranów i przeklejania żółtych karteczek na wirtualnej tablicy. Zostanie jedna, która potrafi sprawnie zarządzać narzędziami.
Ale jest też druga strona medalu, o której zbyt rzadko się mówi. AI nie wejdzie na trudne spotkanie z zarządem. Nie zderzy nierealnych oczekiwań biznesowych z ograniczeniami starych, skomplikowanych systemów. Nie wyczuje polityki firmowej, nie weźmie na siebie odpowiedzialności za krytyczną decyzję procesową i nie zbuduje prawdziwej relacji z człowiekiem po drugiej stronie ekranu. Algorytmy karmią się tym, co już powstało, więc ze swej natury tworzą rzeczy zaledwie poprawne i średnie. A na dojrzałym rynku wygrywa się unikalnością, kontekstem i głębokim zrozumieniem problemu.
Spokojnie, mamy jeszcze trochę czasu, żeby polubić się z AI.
Ostatecznie to nie algorytmy zadecydują o naszej przyszłości, tylko nasza elastyczność. Wygra projektant, który zrzuci z siebie ciężar odtwarzania schematów i wykorzysta technologię po to, by z zajęcia rysownika wejść w rolę realnego partnera dla biznesu i ludzi.







